Wojenna zawierucha zabierała nie tylko ludzkie życie, ale również stawiała na włosku istnienie wielu dzieł sztuki. Armie amerykańskie i brytyjskie zdając sobie sprawę z zagrożenia zdecydowały się powołać do życia specjalne oddziały, których zadaniem było ratowanie europejskiej kultury.
1943 r. generał Dwight Eisenhower wydał rozkaz. W armii amerykańskiej utworzony został specjalny oddział mający na celu ochronę bogactwa historycznego Europy. A czele tej formacji stanęli artysta i wykładowca uniwersytecki Dean Keller oraz historyk sztuki Fred Hartt. Życie na froncie tych dwóch osób staje się przedmiotem zainteresowania autora. Opowieść przenosi nas do 1943 r., lecz zamiast cieszyć się słońcem Italii, z zapartym tchem kibicujemy bohaterom w ich działaniach. Oni ochronią włoską kulturę przed zniszczeniem oraz edukują żołnierzy w tematyce dziedzictwa kulturowego.
Dzieła sztuki w czasie działań wojennych
Niemcy wykorzystując sytuację, pod osłonką chęci ratowania dzieł sztuki, wywozili masowo dziedzictwo kulturowe podbitych krajów. Zamiast znajdować schronie w specjalnie przygotowanych na to miejscach, dobra kultury ozdabiały rezydencje rządzących III Rzeszą, część z nich miało również zostać wyeksponowanych w powstającym Muzeum Führera w Linzu.
Na ratunek Italii. Zdążyć ocalić skarby sztuki przed Nazistami to powieść historyczna. Napisana w wartki, bardzo porywający sposób. Pochłania się ją niczym fascynujący thriller. To również znakomite źródło wiedzy. Wszelkie informacje opisane przez Roberta Edsela, zafascynowanego bogactwem kulturowym Włoch, poparte zostały gruntownymi badaniami.
Książka stara się odpowiedzieć na pytanie, czy działania garstki zapaleńców, którzy w czasie, gdy na każdym kroku umierali ludzie, skupiali się na ratowaniu dzieł sztuki, jest szaleństwem czy normalnym zmartwieniem.
Każdy ma coś za uszami
Wojna stwarza idealne warunki, aby zboczyć na złą drogę i ulec pokusie. Pokusie ulegli nie tylko niemieccy żołnierze, ale również i alianccy, o czym skrzętnie zapomina autor tej książki. Jest to jednak przypadłość, którą można zaobserwować nie tylko u Roberta Edsela, ale również ostatnio zachorował na nią George Clooney. Ten ostatni w swoim filmie też wyniósł obrońców sztuki na piedestał. Pokazał złych Niemców i Rosjan, zapominając całkowicie, że wiele dzieł sztuki znalazło nowy dom za oceanem, a podążyły tam wraz z amerykańskimi żołnierzami. Oni również traktowali dziedzictwo kulturowe jako pamiątki z frontu. Zamiast tego autor triumfalnie ogłasza, że gdyby nie działania specjalnych oddziałów, nie mielibyśmy okazji podziwiać wielu dzieł sztuki Michała Anioła, Tycjana czy Botticiellego. Przedstawia Niemców jako bestie, zapominając o alianckich nalotach na europejskie kraje. Mała hipokryzja.
Książka jest niewątpliwie bogatym źródłem informacji o samych wydarzeniach wojennych mających miejsce we Włoszech, ale również i o niebotycznym działaniu specjalnego oddziału armii amerykańskiej. Jednak jest pewne niedociągnięcie merytoryczne, które mi jako germanistyce szczególnie przeszkadza. Mianowicie zaliczenie Hansa Makarta oraz Arnolda Böcklina do malarzy niemieckich uważam za pewne wykroczenie. Proszę pamiętać, że pierwszy z nich był Austriakiem, a drugi Szwajcarem. Mam nadzieję, że przy kolejnym wydaniu książki, uchybienie to zostanie poprawione.
Polecam sięgnąć po tę książkę wszystkim fanom sztuki, zafascynowanym historią. To dobra dawka wiedzy.
niedziela, 16 października 2016
niedziela, 9 października 2016
Perełka w podlaskiej koronie - Muzeum Ikon w Supraślu
Muzeum Ikon w Supraślu to miejsce wyjątkowe. Rzecz by się chciało, że to swoista perełka w podlaskiej koronie. Zachwyca każdego. Zapiera dech. Fascynuje i przybliża sztukę tworzenia ikon.
![]() |
| http://www.maszwolne.pl/zobacz/Muzeum-Ikon-w-Supraslu-1857 |
Oddział Muzeum Podlaskiego powstały w 2006 roku mieści się na terenie prawosławnego monasteru. Muzeum w swoich zbiorach posiada około 1,2 tysiąca ikon. Duża ich część pochodzi z prób przemytów do Polski. Po zakończeniu postępowań sądowych odzyskane przez celników ikony przekazywane są do owej instytucji. Najstarsza ikona pochodzi z XVIII wieku.
Ikona. Obraz i słowo - między tym, co ulotne a wieczne
Pierwsza stała ekspozycja Ikona. Obraz i słowo - między tym, co ulotne a wieczne ujrzało światło dzienne w lutym 2007 r. Publiczność podziwiać może ikony, przedmioty sakralne oraz unikatowe freski. Wystawa jest multimedialna, urozmaicona oprawą świetlną, obrazową oraz dźwiękową. Dziewięć sal przenosi nas do katakumb, pustelni czy wiejskiej chaty. Cała ekspozycja ma charakter kontemplacyjny oraz pomaga zrozumieć rolę ikony w prawosławiu. Po muzeum zwiedzający oprowadzani są przez przewodnika, który przeprowadza nas po meandrach sztuki pisania ikon.
W ostatniej sali przed nami ukazuje się unikatowe XVI-wieczne supraskie freski pochodzące z klasztoru w Supraślu. Okraszone są multimedialną opowieścią o ich losach, niestety bardzo burzliwych.
Zapiski z pamiętnika
![]() |
| http://www.gdziebylec.pl/ |
Sierpniowe przedpołudnie. Zbliżamy się do Muzeum Ikon. Przed drzwiami ustawia się kolejka. Stajemy i my. Uprzejma pani przy kasie informuje, że najbliższe wejście będzie dopiero za dwie godziny. Rezerwujemy miejsca i w między czasie zwiedzamy monaster. Potrzeba oczekiwania na wejście zmaga nasze zainteresowanie. Wiele osób polecało nam to muzeum, jednak przed przekroczeniem progów wystawy muzeum wyobrażałam sobie jako bogaty zbiór ikon umieszczony na białych ścianach z geometryczną dokładnością. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy znalazłam się w pierwszej sali. Byłam oczarowana. Modliłam się jedynie w duchu, aby czar nie prysnął, a dalsza część wystawy mnie nie rozczarowała. Nie stało się tak. Z każdym kolejnym krokiem zanurzałam się jeszcze bardziej w fascynujące wnętrza, słuchałam ciekawych opowieści. Warto było czekać. Istny spektakl światła i dźwięku.
Strona muzeum: http://www.muzeum.bialystok.pl/s,muzeum-ikon-w-supraslu,38.html
źródła:
- http://www.malypodroznik.pl/?p=541
- http://www.polska.travel/pl/muzea-i-skanseny/muzeum-ikon-i-monaster-w-supraslu/
niedziela, 2 października 2016
Mistrz słowackiego pędzla
Uważany jest za prekursora modernizmu słowackiego. Martin Benka był malarzem, grafikiem oraz ilustratorem. Przyszedł na świat, gdy nie istniało jeszcze państwo słowackie, silnie dążył do jego utworzenia.
Nad talentem Benki czuwali czescy mistrzowie. Swoje studia malarskie rozpoczął w Pradze, tam malował pod okiem Hodonina oraz Aloisa Kalvoda. Pierwsze artystyczne kroki również stawiał w czeskiej stolicy. Tam został do 1939 roku.
Słowacki mistrz pędzla
Lata wojenne spędził już na Słowacji, w nowo powstałym państwie, co było odzwierciedleniem jego marzeń. Domku w niewielkiej miejscowości mieszkał już do końca swoich dni. Miejsce zamieszkania znacznie wpłynęło na jego styl malarski. Z malarza ekspresjonistycznego stał się dokumentalistą życia wiejskiego. W poszukiwaniu inspiracji chętnie odwiedzał różne regiony Słowacji, gdzie ludzie prowadzili proste, bliskie naturze życie. Chętnie malował w trakcie plenerowych sesji, często jego obrazy miały charakter spontaniczny. Wpływ folkloru na jego sztukę widoczny jest szczególnie w bogatej ornamentyce. Za dokumentowanie życia Słowaków uznany został za słowackiego malarza narodowego.
Prekursor słowackiego wzornictwa
Martin Benka jako pierwszy Słowak stworzył projekty znaczków dla czechosłowackiej poczty. Tym samym był założycielem słowackiej tradycji wzornictwa znaczków. Od tego momentu z roku na rok zaczęło pojawiać się coraz więcej słowackich motywów na czechosłowackich znaczkach.
Muzeum Martina Benki
W domu Benki znajduje się dzisiaj muzeum poświęcone jego osobie. Pokoje zostały urządzone według jego ostatniej prośby. Odzwierciedlenie jego osobowości znajdziemy w atelier. Wypełnione jest sztuką ludową, którą zafascynowaną był malarz. Podziwiać tam można zbiory ceramiki, malarstwa ludowego, instrumentów muzycznych oraz tradycyjnych ubrań. Każde z pomieszczeń udekorowane jest jego obrazami.
Więcej obrazów autorstwa Martina Benka zobaczyć można na stronie artnet.com.
źródła:
- http://www.gmb.sk/en/exhibition/detail/131
- http://www.batz-hausen.de/dbenka.htm
- http://slovakia.travel/de/martin-benka-museum-snm-martin
Nad talentem Benki czuwali czescy mistrzowie. Swoje studia malarskie rozpoczął w Pradze, tam malował pod okiem Hodonina oraz Aloisa Kalvoda. Pierwsze artystyczne kroki również stawiał w czeskiej stolicy. Tam został do 1939 roku.
![]() |
| Martin Benka, Słowacka rodzina www.alchetron.com |
Lata wojenne spędził już na Słowacji, w nowo powstałym państwie, co było odzwierciedleniem jego marzeń. Domku w niewielkiej miejscowości mieszkał już do końca swoich dni. Miejsce zamieszkania znacznie wpłynęło na jego styl malarski. Z malarza ekspresjonistycznego stał się dokumentalistą życia wiejskiego. W poszukiwaniu inspiracji chętnie odwiedzał różne regiony Słowacji, gdzie ludzie prowadzili proste, bliskie naturze życie. Chętnie malował w trakcie plenerowych sesji, często jego obrazy miały charakter spontaniczny. Wpływ folkloru na jego sztukę widoczny jest szczególnie w bogatej ornamentyce. Za dokumentowanie życia Słowaków uznany został za słowackiego malarza narodowego.
Prekursor słowackiego wzornictwa
Martin Benka jako pierwszy Słowak stworzył projekty znaczków dla czechosłowackiej poczty. Tym samym był założycielem słowackiej tradycji wzornictwa znaczków. Od tego momentu z roku na rok zaczęło pojawiać się coraz więcej słowackich motywów na czechosłowackich znaczkach.
Muzeum Martina Benki
![]() |
| Projekt znaczka autorstwa Martina Benki www.profis.sk |
W domu Benki znajduje się dzisiaj muzeum poświęcone jego osobie. Pokoje zostały urządzone według jego ostatniej prośby. Odzwierciedlenie jego osobowości znajdziemy w atelier. Wypełnione jest sztuką ludową, którą zafascynowaną był malarz. Podziwiać tam można zbiory ceramiki, malarstwa ludowego, instrumentów muzycznych oraz tradycyjnych ubrań. Każde z pomieszczeń udekorowane jest jego obrazami.
Więcej obrazów autorstwa Martina Benka zobaczyć można na stronie artnet.com.
źródła:
- http://www.gmb.sk/en/exhibition/detail/131
- http://www.batz-hausen.de/dbenka.htm
- http://slovakia.travel/de/martin-benka-museum-snm-martin
wtorek, 20 września 2016
Kobieta jest moim głównym dziełem
Kobieta jest moim głównym dziełem, miał powiedzieć pewnego dnia Gustav Klimt. To właśnie płeć piękna była drogowskazem w życiu prywatnym i artystycznym malarza.
| Widownia w wiedeńskim Burgtheater, www.klimt.com Na obrazie można rozpoznać wiedeńska śmietankę towarzyską. w hołdzie swojej matce i siostrze Klimt umieścił również i ich wizerunki. |
Klimt zawdzięczał wiele matce - talent oraz komfortową możliwość prowadzenia kawalerskiego życia. Aż do jej śmierci mieszkał z nią. Później przeprowadził się do niezamężnej siostry, która przejęła rolę piastunki. Skomplikowana relacja rodzinna odbiła się na jego życiu uczuciowym - nie był zdolny do zbudowana związku z kobietą.
Wytrawny uwodziciel
Malarz upodobał sobie ciemno lub rudowłose modelki. Przedstawiał je jako królowe lub księżniczki. Specjalny sposób traktowania często doprowadzał do zauroczenia i powstania między modelką a artystą związku o zabarwieniu erotycznym. Sam stosunek cielesny odgrywał znaczącą rolę w życiu Klimta. Owocem swobody seksualnej było kilkanaścioro nieślubnych dzieci. Nie żyły z ojcem, nie nosiły jego nazwiska, ale malarz skrupulatnie płacił alimenty.
Był pierwszą wielką miłością w moim życiu
Specyficzna relacja łączyła go z Emilie Louise Flöge, młodszą o dwanaście lat szwagierką. Byli partnerami seksualnymi, jak i partnerami w dziedzinie sztuki. Obydwoje utalentowani artystycznie.
![]() |
| Portret Emilie Flöge, desdeelotroladodelcuadro.blogspot.com Flöge ubrana w jedną ze swoich sukienek - ubranie nie krępowało ruchów, nie opinało ciała. |
Emilie spędzała z nim corocznie wakacje nad Jeziorem Atter. Pisali wiele listów. Była inspiracją do licznych obrazów. Ostatecznie była jedyną przy jego łożu śmierci. Flöge choć najczęściej wymienia jedynie ze względu łączącą ją relację z Klimtem była w ówczesnym sobie czasie osobą niezwykle popularną. Projektantka mody wraz z siostrami prowadziła własne przedsiębiorstwo - sklep Schwester Flöge (Siostry Flöge), jeden z najmodniejszych salonów mody w tamtym czasie. W pracę nad sklepem zaangażowany był sam Klimt - z wielkim entuzjazmem doradzał przy wystroju wnętrz. To on również promował w swoim obrazach tzn. Reformkleid (sukienki reformowane) projektowane przez Emilie. Suknie nie powinny nigdy więcej krępować ruchów kobiet.
Klimt nie stronił od młodszych sobie kobiet. Nie zważając na konwenanse próbował uwieść młodszą o kilkanaście lat Almę Mahler-Werfel, córkę Emila Schindler, austriackiego malarza. Związek przerwała matka, dowiedziawszy się, że dużo straszy artysta próbował pocałować jej córkę podczas wspólnych wakacji w Włoszech. Alma nazwała swoją relację z Klimtem pierwszą wielką miłością.
Bogate mecenaski
Klimt nie potrafił oprzeć się wdziękom kobiet. Niezwykle chętnie wykorzystywał sesje malarskie, aby uwieść swoje modelki. Robił to niezwykle skutecznie.
![]() |
| Portret Sonji Knips, www.gustav-klimt.com, Sonja w ręku ma czerwony szkicownik, prezent od Gustava |
Sonja Knips, żona szanowanego i bogatego przedsiębiorczy miała zwyczaju często robić zakupy w sklepie Flöge. Tam poznała Klimta. Zauroczona malarzem stała się idealną mecenaską. Gorąco wspierała działania malarskie artysty. Mogła poszczyć się jedną z najznakomitszych zbiorów jego prac.
Wielkim wsparciem Klimt cieszył się również u Sereny Lederer. Kobieta była pod tak ogromnym wrażeniem malarza, iż w swojej posiadłości stworzyła specjalne pomieszczenie, gdzie prezentowała dzieła Klimta. Ponadto w każdy czwartek artysta był gościem na obiedzie w jej domu. Malarz pomagał jej doskonalić talent malarski.
Dużym echem odbiła się współpraca Klimta z Adele Bloch-Bauer. Żona jednego z austriackich przedsiębiorców pozowała między innymi do Złotej damy, najdroższego obrazu autorstwa Klimta. Małżonkowie Bloch-Bauer kochali sztukę, w ich domu częstymi gośćmi byli artyści. Hojnie ich wspierali. Dotacje dostawał również i sam Klimt. Niektóre źródła podają, iż pomiędzy Adele a Gustavem narodziła się przelotna miłostka.
Gustav Klimt (1862-1918) uchodzi za głównego przedstawiciela modernizmu wiedeńskiego. Wybitny portrecista. W jego obrazach dominują erotyczne motywy. We wczesnej fazie malarstwa czerpie z twórczości Hansa Makarta - maluje wiele krajobrazów i barwnych kompozycji o symbolicznym znaczeniu.
poniedziałek, 15 lutego 2016
Złota Mona Lisa
Ten kto miał okazję odwiedzić Galerię Belweder w Wiedniu, zna zakończenie filmu Złota dama. Jednak uważam, że warto przyjrzeć się tej sprawie bliżej i obejrzeć film brytyjskiego reżysera Simona Curtisa.
Złota dama oparta jest na faktach. Maria Altmann, grana przez Helen Mirren, na fali wspomnień postanawia odzyskać to co należało do jej rodziny, czyli obrazy Klimta. Przez wiele lat z pomocą prawnika Randola Schoenberga (Ryan Reynolds) stara się odebrać swoje dziedzictwo. Jest to trudna walka, ponieważ po drugiej strony barykady stoi rząd Austrii. Zmagania trwają wiele lat, a finał znajdują w roku 2006.
Reżyser oraz scenarzysta budują historię, która odbywa się równocześnie na trzech płaszczyznach czasowych. Cała opowieść ma swój początek w roku 1907, w roku skończenia dzieła Klimta Portret Adeli Bloch-Bauer. Poznajemy modelkę malarza, ciotkę Marii Altmann. Obserwujemy rodzinną idyllę oraz rozwój relacji pomiędzy małą dziewczynką a jej ciotką, która z czasem staje się jej drugą matką. Przeciwieństwem do ciepła rodzinnego są czasy narodzin nazizmu w Austrii. Jesteśmy świadkami prześladowania Żydów oraz rabunku ich majątku. Jak podaje sam reżyser sceny były konsultowane z historykami, a niektóre kadry mają korzenie w autentycznych wydarzeniach i wykonane są na podstawie zdjęć z przeszłości. Trzecia perspektywa czasowa rozgrywa się w latach 1998-2006.
Maria Altmann zaskarbia sobie serca. To kobieta o szlachetnych manierach, posiadająca wysoką kulturę. Trochę despotyczna. Z drugiej strony pozwala sobie czasem na małe głupstwa i śmieszne uwagi. Widz kibicuje bohaterce w odzyskaniu obrazu. Smaczku dodaje postać prawnika. Sztywny i zastraszony mężczyzna jest idealnym dopełnieniem Marii.
Film to rozliczenie się z przeszłością. Próba dochodzenia sprawiedliwości. Wciąga widza. Ma w sobie znamiona malarskiej wrażliwości. Sceny pokazujące secesję wiedeńską są utrzymane w kolorach złotych i brązowych. Kadry nacjonalistyczne zarysowane są w kolorze szarości. Czasy współczesne bohaterom są mieszanką jasnych barw. Reżyser zawarł w filmie wszystko, co mnie porusza: Klimt, secesja wiedeńska oraz sprawa restytucji dzieł. Obraz wzrusza.
Mam jednak jedno zastrzeżenie. Fabuła jest uproszczona. Wystarczy zebrać trochę doświadczenia życiowego jak ja i można dostrzec, że świat nie jest czarno-biały. A tak właśnie przedstawieni są Amerykanie, a raczej Żydzi i Austriacy w tym filmie. Ci pierwszy są dobrymi ludzi, pokrzywdzonymi przez los, a Austriacy są bez skrupułów, brutalni i obłudni.
źródła:
A tu recenzja zupełnie odmienna od mojej: http://areyouwatchingclosely.pl/zlota-dama-weinstein-zanudza-po-raz-kolejny/
Złota dama oparta jest na faktach. Maria Altmann, grana przez Helen Mirren, na fali wspomnień postanawia odzyskać to co należało do jej rodziny, czyli obrazy Klimta. Przez wiele lat z pomocą prawnika Randola Schoenberga (Ryan Reynolds) stara się odebrać swoje dziedzictwo. Jest to trudna walka, ponieważ po drugiej strony barykady stoi rząd Austrii. Zmagania trwają wiele lat, a finał znajdują w roku 2006.
Reżyser oraz scenarzysta budują historię, która odbywa się równocześnie na trzech płaszczyznach czasowych. Cała opowieść ma swój początek w roku 1907, w roku skończenia dzieła Klimta Portret Adeli Bloch-Bauer. Poznajemy modelkę malarza, ciotkę Marii Altmann. Obserwujemy rodzinną idyllę oraz rozwój relacji pomiędzy małą dziewczynką a jej ciotką, która z czasem staje się jej drugą matką. Przeciwieństwem do ciepła rodzinnego są czasy narodzin nazizmu w Austrii. Jesteśmy świadkami prześladowania Żydów oraz rabunku ich majątku. Jak podaje sam reżyser sceny były konsultowane z historykami, a niektóre kadry mają korzenie w autentycznych wydarzeniach i wykonane są na podstawie zdjęć z przeszłości. Trzecia perspektywa czasowa rozgrywa się w latach 1998-2006.
Maria Altmann zaskarbia sobie serca. To kobieta o szlachetnych manierach, posiadająca wysoką kulturę. Trochę despotyczna. Z drugiej strony pozwala sobie czasem na małe głupstwa i śmieszne uwagi. Widz kibicuje bohaterce w odzyskaniu obrazu. Smaczku dodaje postać prawnika. Sztywny i zastraszony mężczyzna jest idealnym dopełnieniem Marii.
Film to rozliczenie się z przeszłością. Próba dochodzenia sprawiedliwości. Wciąga widza. Ma w sobie znamiona malarskiej wrażliwości. Sceny pokazujące secesję wiedeńską są utrzymane w kolorach złotych i brązowych. Kadry nacjonalistyczne zarysowane są w kolorze szarości. Czasy współczesne bohaterom są mieszanką jasnych barw. Reżyser zawarł w filmie wszystko, co mnie porusza: Klimt, secesja wiedeńska oraz sprawa restytucji dzieł. Obraz wzrusza.
Mam jednak jedno zastrzeżenie. Fabuła jest uproszczona. Wystarczy zebrać trochę doświadczenia życiowego jak ja i można dostrzec, że świat nie jest czarno-biały. A tak właśnie przedstawieni są Amerykanie, a raczej Żydzi i Austriacy w tym filmie. Ci pierwszy są dobrymi ludzi, pokrzywdzonymi przez los, a Austriacy są bez skrupułów, brutalni i obłudni.
źródła:
- http://kultura.wm.pl/270950,Wzruszajacy-i-oparty-na-faktach-film-quotZlota-damaquot-Woman-in-Gold-w-kinach-od-22-maja.html#axzz403UiYWst
- http://klubfilmowy.com/zlota-dama-simona-curtisa-o-sztuce-dziedzictwie-i-historii/
- http://film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/zlota-dama-sadowa-batalia-ktora-zaczela-sie-od-niewinnego-romansu/j6g9cr
- http://film.wp.pl/id,34098,title,Zlota-dama,film.html?ticaid=1167cc
- http://www.filmweb.pl/film/Z%C5%82ota+dama-2015-717012
- http://splay.pl/2015/05/25/zlota-dama-recenzja-splay/
A tu recenzja zupełnie odmienna od mojej: http://areyouwatchingclosely.pl/zlota-dama-weinstein-zanudza-po-raz-kolejny/
środa, 10 lutego 2016
Hamburger Kunsthalle
13 000 metrów kwadratowych w towarzystwie wybitnych dzieł od średniowiecza aż do współczesności. Kunsthalle w Hamburgu liczy sobie ponad 200 lat i padła ofiarą dwóch spektakularnych rabunków.
Historia Hamburskiej Galerii Sztuki zaczyna się na początku XIX wieku, kiedy założono Hamburskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki. Stowarzyszenie to odpowiedzialne jest za powstanie tutejszego muzeum. Gdy kolekcja rozrosła się do 1 850 egzemplarzy postanowiono postarać się o własną galerię sztuki w samym centrum miasta. W 1859 roku otworzono Publiczną Miejska Galerię Malarstwa, dziesięć lat później dzięki datkom mieszkańców Hamburga otworzono znane w dzisiejszej wersji Kunsthalle.
Galeria zaliczana jest dzisiaj do najważniejszych i najwyższych niemieckich galerii sztuki. Największa ilość obrazów stanowi zbiór obrazów dziewiętnastowiecznych. W swoich zbiorach skryta Elektorów Saskich Lukasa Cranacha Starszego, Wędrowiec nad morzem mgły czy Lodowe morze Caspara Davida Friedricha oraz ukochanych przez wielu francuskich impresjonistów Claude Monet i Auguste Renoir.
Z hamburską Kunsthalle związane są również dwie spektakularne kradzieże. Pierwsza z nich miała miejsce w listopadzie 1971 roku i nazwano ją Räuber-Duo. Ukradziono dwa obrazu Eugene Delacrois, jedno płótno autorstwa Jean-Francois Milett i dzieło Camille Corot. Wartość zrabowanych dzieł sztuki wyznaczono na 1,5 milionów marek niemieckich. Siedem lat później galeria znowu padła ofiarą złodziei. Rabunek odbił się szerokim echem w prasie niemieckiej. Podczas prac renowacyjnych wyłączono czujniki alarmu, co okazało się być idealną możliwością dla owego przestępstwa. Rabusie wynieśli z muzeum 23 dzieła, które najpierw skrzętnie wycieli z ram. Ich wartość wyceniono na dwa miliony marek.
źródła:
![]() |
| Adolph von Menzel Ściana atelie |
Galeria zaliczana jest dzisiaj do najważniejszych i najwyższych niemieckich galerii sztuki. Największa ilość obrazów stanowi zbiór obrazów dziewiętnastowiecznych. W swoich zbiorach skryta Elektorów Saskich Lukasa Cranacha Starszego, Wędrowiec nad morzem mgły czy Lodowe morze Caspara Davida Friedricha oraz ukochanych przez wielu francuskich impresjonistów Claude Monet i Auguste Renoir.
Z hamburską Kunsthalle związane są również dwie spektakularne kradzieże. Pierwsza z nich miała miejsce w listopadzie 1971 roku i nazwano ją Räuber-Duo. Ukradziono dwa obrazu Eugene Delacrois, jedno płótno autorstwa Jean-Francois Milett i dzieło Camille Corot. Wartość zrabowanych dzieł sztuki wyznaczono na 1,5 milionów marek niemieckich. Siedem lat później galeria znowu padła ofiarą złodziei. Rabunek odbił się szerokim echem w prasie niemieckiej. Podczas prac renowacyjnych wyłączono czujniki alarmu, co okazało się być idealną możliwością dla owego przestępstwa. Rabusie wynieśli z muzeum 23 dzieła, które najpierw skrzętnie wycieli z ram. Ich wartość wyceniono na dwa miliony marek.
![]() |
| Edvard Much Madonna |
- http://www.hamburger-kunsthalle.de/
- http://www.hamburg-tourism.de/sehenswertes/kultur-in-hamburg/kultur-von-a-bis-z/hamburger-kunsthalle/
- http://www.kulturkarte.de/hamburg/28038kunsth
wtorek, 2 lutego 2016
Urodzona pod szczęśliwą gwiazdą
Wiedeń u schyłku wieków, to istna mekka artystyczna i choć narodziło się tam wiele gwiazd, a jeszcze więcej tam tworzyło, to jednak kobiety rzadko bywały doceniane. Tina Blau-Lang postanowiła to zmienić, zarówno poprzez dawanie przykładu swoim życiem, jak i działaniem edukacyjnym.
![]() |
| Tina Blau-Lang "Letni dzieł na Praterze" wikiedia.de |
Tina Blau-Lang miała szczęście, jej ojciec wspierał jej działania artystyczne, finansując jej edukację malarską. Było to ewenementem, gdyż tradycyjną rolą kobiety w tamtym czasie było bycie żoną i matką. Niewiele kobiet osiągnęło sukces zawodowy. Artystka uczyła się malarstwa krajobrazowego oraz malowania martwej natury w Monachijskim Klubie Artystek. Tym tematykom została wierna podczas całego swojego życia. Dojrzała Tina Blau-Lang wraz z innymi wiedeńskimi emancypantkami założyła Wiedeńską Akademię Kobiet, czyli akademię sztuki dla przyszłym malarek. Była również wykładowczynią na tejże uczelni, gdzie wykładała malarstwo krajobrazowe oraz martwej natury.
W czasie, gdy kobiety usilnie walczyły o swoje prawa, między innymi o prawo do wykonywania zawodu, w tym również umożliwienia aktywności artystycznej, Tina Blau-Lang w 1890 roku po raz pierwszy miała swoją wystawę w Monachijskim Klubie Sztuki, gdzie pokazała 60 swoich dzieł.
W kolejnych latach odbywały się inne wystawy jej płócien.
Tina Blau-Lang uznawana jest za najbardziej znaczącą malarkę XIX wieku, która specjalizowała się w impresjonizmie nastrojowym, w typowym nurcie dla ówczesnego Wiednia.
źródła:
- https://www.wien.gv.at/wiki/index.php/Tina_Blau-Lang
- http://geschichte.landesmuseum.net/index.asp?contenturl=http://geschichte.landesmuseum.net/personen/personendetail.asp___id=-566235237
- http://www.art-kunst-art.com/index.php?babel=DE&uuid=3882358b7fa6cf85aa4c473690b39f64&page=kuenstler_lexdetail&kuenstler_kennung=98
- http://www.aeiou.at/aeiou.encyclop.b/b544491.htm
Subskrybuj:
Posty (Atom)









